Get Even More Visitors To Your Blog, Upgrade To A Business Listing >>

Mokosh, Regenerujący krem do twarzy anti-pollution Malina



Hej dziewczyny,

W dzisiejszym wpisie chciałabym wam przedstawić ostatni z testowanych przeze mnie kosmetyków marki Mokosh, mianowicie malinowy krem do twarzy o działaniu regenerującym. Mam słabość do malin, dlatego nikogo zapewne nie dziwi że to własnie na niego się zdecydowałam.

Miałam pewne obawy, bo wyglądał na dość treściwy a jak dobrze wiecie moja cera nie za bardzo lubi ciężkie formuły, ale postanowiłam dać mu szansę i przekonać się co też dobrego może zdziałać dla mojej mieszanej i problematycznej cery.

Jeżeli jesteście ciekawe jak się sprawdził i czy jestem z niego zadowolona, to serdecznie zapraszam do zapoznania się z wpisem!


Co o kosmetyku pisze producent?

Krem powstał by chronić skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, zapewniając jednocześnie kompleksową pielęgnację skóry twarzy. Zawarte w kremie oleje roślinne są bogactwem nienasyconych kwasów tłuszczowych, które jako składniki płaszcza lipidowego skóry wspomagają odbudowę cementu międzykomórkowego. Oleje roślinne są również bogatym źródłem witaminy E, która w naturalnej formie głęboko wnika w skórę, chroniąc ją przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Kompleks ekstraktów chroni przed szkodliwym działaniem metali ciężkich. Naturalne soki owocowe z jabłek i brzoskwini zawierające witaminy z grupy C i B, kwasy owocowe oraz składniki mineralne wykazują działanie nawilżające, rozjaśniające skórę oraz przeciwrodnikowe. Również wyciąg z korzenia żeń-szenia wspomaga działanie antyoksydacyjne, zwalczając wolne rodniki tlenowe odpowiedzialne za przedwczesne starzenie się skóry. Kwas hialuronowy jako naturalny składnik macierzy międzykomórkowej ma zdolność wiązania wody na powierzchni skóry, dzięki czemu skutecznie nawilża oraz chroni skórę twarzy. Ekstrakty z nasion zbóż, takie jak pszenica i jęczmień działają odżywczo i ujędrniająco stanowiąc przy tym barierę dla niepożądanych czynników środowiskowych.

Składniki aktywne:
olej z pestek malin, soki owocowe z jabłek i brzoskwiń, ekstrakt z korzenia żeń-szenia, kwas hialuronowy, olej arganowy, olej z wiesiołka, ekstrakty z nasion zbóż (pszenicy i jęczmienia), olej z korzenia marchwi.

Krem idealnie pielęgnuje i chroni skórę twarzy, szyi i dekoltu, a regularnie stosowany:
• chroni skórę przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi i zanieczyszczeniami
• poprawia nawilżenie skóry
• uspokaja i łagodzi stany zapalne
• wygładza i napina skórę
• chroni skórę przed wolnymi rodnikami i spowalnia procesy jej starzenia
• redukuje drobne zmarszczki
• stymuluje skórę do odnowy, odżywia ją i regeneruje

INCI:
Aqua, Coco-Caprylate/Caprate, Glyceryl stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Cetearyl alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Olivate,  Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Sorbitan Olivate, Propanediol, Sodium Hyaluronate, Pyrus Malus (Apple) Juice, Prunus Persica (Peach) Juice, Triticum Vulgare (Wheat) Seed Extract, Hordeum Vulgare Seed Extract, Panax Ginseng Root Extract, Daucus Carota Sativa Root Oil, Squalane, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Glucosyl Ceramide, Glycerin, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Cellulose, Glyceryl Caprylate, Glyceryl Undecylenate, Parfum, Dehydroacetic Acid, Pentylene Glycol, Benzyl Alcohol.






       Moja Opinia







Kilka słów wstępu na temat malinowego kremu marki Mokosh

Opakowanie malinowego kremu jest bardzo minimalistyczne. Słoiczek w którym się znajduje wykonany jest z brązowego, półprzeźroczystego szkła dzięki czemu można na bieżąco monitorować zużycie. Jest bardzo solidny i dość ciężki dlatego trzeba uważać żeby nie upuścić bo z pewnością się roztrzaska. Ciemne szkło to spora zaleta w przypadku kosmetyków naturalnych ponieważ chroni zawartość przed nadmierną ekspozycją na światło, a tym samym wydłuża trwałość.

W tym przypadku jednak na niewiele się to zdało bo naturalny krem do twarzy marki Mokosh i tak ma bardzo krótki termin przydatności. Szczerze mówiąc zauważyłam to dopiero przed kilkoma dniami gdy zaczynałam pisać recenzję. Pojemność kremu jest dość standardowa i wynosi 60 ml - to całkiem sporo i bez większych problemów wystarczyłoby na minimum 6 miesięcy codziennego stosowania. Ale żeby nie było tak kolorowo jest jedno wielkie ale... krem ten jest ważny zaledwie 3 miesiące od momentu otwarcia. Tak, dobrze czytacie.
Reszta kosmetyków z Mokosh z którymi miałam do czynienia miała sześciomiesięczny termin przydatności dlatego błędnie założyłam że malinowy krem również. Wychodzi na to, że nieświadomie używałam go po terminie bo na potrzeby zdjęć otwarłam go jakoś w połowie maja. Teraz żałuję, że dokładniej tego nie sprawdziłam bo tak na dobrą sprawę, regularnie zaczęłam stosować go dopiero pod koniec lipca. Na chwilę obecną zużyłam może 1/4 opakowania, także większość produktu się niestety zmarnuje bo nie chcę ryzykować nakładając go na skórę twarzy. 

Kosmetyki naturalne nie zawierają dużej ilości konserwantów dlatego należy zawsze postępować zgodzie z zaleceniami producenta. Ale jak już wspominałam - gdyby nie to, że sprawdziłam symbol PAO, to nie zorientowałabym się że coś jest nie tak ponieważ krem nadal wygląda tak samo dobrze jak po otwarciu i ma ten sam cudowny zapach. Mimo wszystko pojemność 60 ml jest nie do zużycia przez tak krótki okres czasu, nawet jeśli będzie on aplikowany również na dekolt. Uważam, że wprowadzenie mniejszych opakowań byłoby naprawdę świetnym pomysłem.
Z drugiej strony, naturalne kosmetyki są dość uniwersalne, więc możecie stosować je na wiele innych sposób. Gdybym wcześniej wiedziała, że krem ma tak krótki termin przydatności to aplikowałabym go również na problematyczne obszary na ciele, gdzie mam problem z rozstępami. Być może coś by w tej kwestii zdziałał i zmniejszył ich widoczność bo to w końcu kosmetyk regenerujący.

Na spodzie słoiczka z kremem można znaleźć datę produkcji, a także informację do kiedy najlepiej go zużyć - przedział ten jest dość długi, więc jeśli krem jest szczelnie zamknięty to nie ma ryzyka że się popsuje. Symbol PAO dotyczy sytuacji gdy już go otworzycie. W prawdzie kartonowe opakowanie w którym znajduje się słoiczek z kremem nie jest w żaden sposób zabezpieczone, ale na odkręcanym wieczku jest specjalna tasiemka która zrywa się przy pierwszym otwarciu, więc dostając kosmetyk jesteśmy w stanie sprawdzić czy ktoś go czasami przed nami nie otwierał. Wspomnę jeszcze, że do kremu dołączona jest karteczka, na której znajdują się wszystkie najważniejsze informacje jak pełny skład czy właściwości.







Kremowa formuła niczym malinowa chmura?
Co zachwyciło mnie w konsystencji tego kremu?

Określenie malinowa chmura jest w mojej głowie od momentu pierwszej aplikacji tego cudownego specyfiku. Nie spodziewałam się, że formuła jakiegoś kremu może mnie aż tak pozytywnie zaskoczyć. Jest to typowe, mięciutkie i przyjemne masełko które jest aksamitnie miękkie i półtłuste dzięki czemu świetnie się rozprowadza, a jednocześnie jest lekkie - właśnie niczym chmurka. Po kosmetyku na bazie olejków spodziewałabym się cięższej konsystencji, jednak w tym przypadku choć jest ona treściwa i bogata to nawet przez myśl by mi nie przeszło żeby nazwać ją obciążającą.
Owszem, po aplikacji pozostaje nadal wyczuwalna jednak w dobrym znaczeniu tego słowa ponieważ szybko się wchłania, daje uczucie nawilżenia i aksamitności ale jednocześnie nie zapycha skóry i może ona swobodnie oddychać. Chroni ją przy tym przed nadmierną utratą wody, a dzięki zawartości kwasu hialuronowego dostarcza także odpowiedniej dawki nawodnienia dlatego nie jest koniecznym aplikowanie dodatkowego specyfiku na bazie wody, przynajmniej w moim odczuciu. Oczywiście jeśli macie ochotę to możecie łączyć go z innym kosmetykami i wtedy bardzo dobrze sprawdzi się jako końcowy, zamykający pielęgnację krok. Naturalny krem malina choć treściwy, to jednak jest na tyle lekki że nie obciążył mojej problematycznej skóry. Czasami nakładałam naprawdę dużą ilość, a mimo tego cera nadal reagowała bardzo dobrze i nie było mowy o tym żeby jej zaszkodził. Krem nie obciążył mojej skóry, nie zapchał porów i nie nasilił pojawiania się wyprysków.

Bardzo zaskoczyło mnie że wykończenie malinowego kremu jest naturalne w stronę matowego - tego typu kremy zazwyczaj są dość błyszczące, jednak w tym przypadku można śmiało nakładać go pod makijaż i nie przejmować się że cera będzie wymagała tony pudru. Obecnie stawiam na kremy z filtrem, ale zaaplikowałam go kilka razy w ciągu dnia i bardzo dobrze się sprawował oraz świetnie współgrał z kosmetykami kolorowymi.
Myślę, że jesienią włączyłabym go na stałe do porannej rutyny pielęgnacyjnej bo latem staram się ograniczać ilość warstw, zwłaszcza rano bo przy tak wysokich temperaturach skóra ma skłonność się pocić i nie za bardzo jej to wtedy służy - zwłaszcza jeśli jest się posiadaczką cery mieszanej w kierunku tłustej.

Tym co w przypadku kosmetyków nieodłącznie związane jest z konsystencją to również zapach i w tym przypadku nie mogłabym o nim nie wspomnieć bo wysuwa się wręcz na pierwszy plan. Krótko mówiąc - jest po prostu boski. W życiu nie miałam ładniej pachnącego kosmetyku. Nazwa tego kremu świetnie pasuje do jego zapachu, bo jedyna nuta którą można wyczuć to właśnie maliny. Jest on naturalny i bardzo intensywny - jeśli nie przepadacie za tymi owocami to możecie mieć z nim problem ale nie wiem czy ktoś taki się znajdzie bo przecież mówimy o malinach które w końcu wszyscy kochają. Za każdym razem gdy nakładam krem to muszę się powstrzymywać żeby go nie zjeść bo zapach jest tak piękny i urzekający. Na pewno na długo zapadnie mi w pamięci.







Co znajdziemy w składzie regenerującego kremu z Mokosh?

W asortymencie sklepu marki Mokosh znajdują się wyłącznie kosmetyki bez parabenów, GMO, SLS i SLES, pochodnych ropy naftowej np. wazeliny, parafiny lub silikonu, emulgatorów typu PEG i wielu innych substancji syntetycznych, które uważane są za dość kontrowersyjne i mają wielu przeciwników.
Nie wiem jak wy, ale ja zdecydowanie bardziej wolę kosmetyki ekologiczne gdzie mam pewność że poszczególne substancje pochodzą ze sprawdzonych, często organicznych upraw i że nie są napakowane szkodliwą chemią. Dodatkowo, Mokosh to marka etyczna co oznacza że ich produkty nie są testowane na zwierzętach, a także w większości są wegańskie. Jak widzicie, choć ceny produktów są dość wysokie to idzie to w parze z równie dobrą jakością, a w mojej ocenie własnie to jest najważniejsze i zazwyczaj lepiej zapłacić więcej, a dostać naprawdę dobry i pewny kosmetyk.

Przechodząc do samego kremu malina, na pierwszym miejscu w składzie znajduje się woda, następnie Coco-Caprylate/Caprate czyli emolient tłusty otrzymywany z oleju kokosowego tworzący na powierzchni skóry warstwę okluzyjną która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody, przez co zmiękcza i wygładza skórę sprawiając że jest lepiej nawilżona. Monostearynian gliceryny również zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody więc ma bardzo podobne działanie - głównie nawilża i wygładza. Organiczny olej arganowy tworzy na powierzchni skóry natłuszczającą, wygładzającą, odżywczą i zmiękczającą warstwę ochronną, która zapobiega odparowywaniu wilgoci i działa ochronnie. Dodatkowo silnie ujędrnia, poprawia elastyczność i sprężystość oraz zmniejsza blizny, a także wygładza zmarszczki, odżywia skórę i poprawia jej koloryt. Alkohol cetylostearylowy jest składnikiem konsystencjotwórczym, który wpływa na właściwości aplikacyjne produktu, poprawia rozprowadzanie, daje poślizg a także działa natłuszczająco, zmiękczająco, kondycjonująco i ochronnie, zapobiegając przy tym odparowywaniu wilgoci z powierzchni skóry. Cytrynian stearynianu gliceryny to emulgator pochodzenia roślinnego - ma działanie kondycjonujące, głównie zmiękcza i wygładza. Oleinian cetylostearylu to naturalny emulgator otrzymywany z oliwy z oliwek, o właściwościach nawilżających. Bio olej z pestek malin jest silnym antyoksydantem, który działa przeciwzapalnie i łagodząco. Substancja ta nawilża, zmiękcza i ujędrnia, reguluje gospodarkę lipidową, zapobiegając powstawaniu zaskórników. Olej z wiesiołka chroni skórę przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Działa regulująco, przeciwzapalnie i ochronnie oraz przeciwdziała przedwczesnemu starzeniu się skóry. Sprawia, że cera staje się bardziej elastyczna i uzyskuje ładniejszy koloryt. Oliwian sorbitolu jest kolejnym z grupy surowców otrzymywanych z oliwy z oliwek, dlatego świetnie natłuszcza i nawilża skórę, oraz zapobiega rozwarstwieniu kosmetyku. Jest substancją dobrze wchłaniającą się o stosunkowo niskiej lepkości. Propanediol to glikol roślinny będący naturalnym nośnikiem składników aktywnych. Ułatwia przenikanie substancji w głębsze partie skóry wykazując przy tym silne działanie nawilżające i ochronne. Dodatkowo jest bezpiecznym konserwantem i stabilizatorem. Kwas hialuronowy to jeden z najpopularniejszych składników o działaniu nawilżającym i nawadniającym. Ma zdolność wiązania wody w naskórku. Poprawia elastyczność skóry, wypełnia zmarszczki, przyspiesza gojenie ran dzięki silnym właściwościom regenerującym, a także działa przeciwzapalnie. Wzmacnia również barierę ochronną skóry, likwiduje blizny i przebarwienia oraz wygładza.

Inne substancje jakie można jeszcze znaleźć w malinowym kremie regenerującym to naturalny miąższ z jabłek który działa antyoksydacyjne i przeciwutleniająco. Nawilża, wygładza oraz stymuluje proces regeneracji komórkowej dzięki kwasom AHA, przez co poprawia również elastyczność skóry. Z kolei naturalny miąższ z brzoskwini wykazuje głównie działanie przeciwzmarszczkowe, nawilżające, tonizujące, złuszczające i wygładzające. Stymuluje komórki skóry do odnowy, ujędrnia i uelastycznia cerę. Działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie, wspomaga walkę z trądzikiem i przebarwieniami, wyrównuje koloryt skóry, wspomaga gojenie, rozjaśnia i zwęża pory.
Ekstrakt z nasion pszenicy ma działanie rozjaśniające oraz odżywcze. Wygładza skórę, zapobiega przesuszeniom, poprawia elastyczność i sprawia że cera staje się miękka i aksamitna w dotyku. Wykazuje silne właściwości depigmentacyjne dlatego zmniejsza widoczność przebarwień. Ekstrakt z nasion jęczmienia działa odżywczo, antyoksydacyjnie, wygładza, rozjaśnia, ujędrnia suchą, zwiotczałą cerę, poprawiając przy tym jej elastyczność. Wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, rozjaśnia i spłyca zmarszczki, a także doskonale nawilża i spowalnia procesy starzenia się skóry. Ekstrakt z korzenia żeń-szenia poprawia ukrwienie skóry, dotlenia ją i wykazuje silnie działanie antyoksydacyjne, wzmacniające, rewitalizujące, oraz regenerujące. Zapobiega powstawaniu zaskórników, poprawia koloryt i wygładza sprawiając że cera staje się bardziej sprężysta. Bio olej z korzenia marchwi wykazuje silnie właściwości nawilżające, regenerujące i przeciwstarzeniowe. Normalizuje grubość i strukturę warstwy rogowej naskórka co prowadzi do wzmocnienia jego funkcji ochronnej. Skóra staje się bardziej jędrna, elastyczna oraz zmniejsza się ilość zmarszczek. Dodatkowo wykazuje również właściwości przeciwzapalne, wygładzające, zmiękczające - przyspiesza gojenie drobnych zranień.

Skwalan jest zaliczany do lekkich olejków, które szybko wnikają w skórę, bez pozostawiania uczucia tłustości, spotykanej przy niektórych olejach roślinnych. Wpływa na utrzymanie odpowiedniej struktury wodno-lipidowej, która zapewnia prawidłowe nawodnienie skóry. Chroni cerę przed nadmierną utratą wody z jej powierzchni, działa nawilżającą i lekko natłuszcza. Posiada również właściwości gojące drobne uszkodzenia i stany zapalne oraz zwiększa transport składników aktywnych w głębsze partie skóry. Olej ze słodkich migdałów natłuszcza, odżywia, regeneruje, wygładza i chroni. Wzmacnia naturalny płaszcz lipidowy skóry. Glucosyl Ceramide to ceramidy które działają jak bariera wodno-lipidowa chroniąca przed intensywną utratą wody z naskórka oraz poprawiają jej wchłanianie, a to z kolei wpływa na odpowiednie nawilżenie skóry. Ceramidy wspierają prawidłową odbudowę osłabionego naskórka przez działanie szkodliwych czynników środowiskowych, aby przywrócić funkcję naturalnej bariery ochronnej, a także spowalniają procesy starzenia się skóry. Gliceryna to silnie hydrofilowa i higroskopijna substancja nawilżająca. Pełni rolę promotora, pomaga substancjom aktywnym przedostać się w głąb skóry. Tokoferol, inaczej witamina E to antyutleniacz który oprócz właściwości pielęgnacyjnych takich jak ujędrnienie, odżywienie czy pobudzenie procesów regeneracji skóry, jest również naturalnym konserwantem. Olej z nasion słonecznika pełni funkcję odżywczą, natłuszczającą - ma działanie przeciwzapalne, łagodzące i przeciwrodnikowe. Celuloza reguluje lepkość formuł kosmetycznych oraz stabilizuje i pochłania wilgoć. Monogliceryd kwasu kaprylowego odpowiada za poprawę konsystencji. Wykazuje również szereg właściwości pielęgnacyjnych. Kondycjonuje, zmiękcza i wygładza oraz zapobiega odparowywaniu wody, natłuszczając przy tym skórę. Monogliceryd kwasu undecylenowego natłuszcza oraz nawilża skórę tworząc na jej powierzchni warstwę okluzyjną. Kilka ostatnich substancji to kompozycja zapachowa, kwas dehydrooctowyalkohol benzylowy pełniące rolę konserwantów oraz glikol pentylenowy o właściwościach nawilżających.






Jakie właściwości pielęgnacyjne udało mi się zaobserwować?

  • Przede wszystkim krem bardzo dobrze nawilża. Pozostawia na skórze wyczuwalną warstwę okluzyjną, która daje przyjemne uczucie aksamitności i wygładzenia. Choć bez problemu można stwierdzić, że mamy do czynienia z bogatym kosmetykiem, to nie jest on na tyle ciężki żeby nadmiernie obciążał skórę, a jednocześnie jest w stanie bardzo dobrze zabezpieczyć ją przed nadmiernym odparowaniem wilgoci, oraz co za tym idzie przesuszeniem. W czasie stosowania malinowego kremu nie zauważyłam u siebie żadnych suchych skórek. Cera była przyjemnie nawilżona, ale bez uczucia przeciążenia.
  • Dzięki temu, że krem dobrze nawilża to chroni również skórę przed utratą elastyczności. Gdy moja cera nie jest dostatecznie dobrze nawilżona to ma skłonność do zmarszczek mimicznych, zwłaszcza na czole dlatego muszę bardzo tego pilnować i nie mogę sobie pozwolić na pomijanie kosmetyku o dobrych właściwościach nawilżających. Z drugiej strony, mam cerę mieszaną w kierunku tłustej co trochę komplikuje sprawę bo nie trudno o jej przeciążenie i w efekcie pogorszenie kondycji dlatego konsystencja produktu nawilżającego odgrywa kluczową rolę. Mimo początkowych wątpliwości, krem okazał się strzałem w dziesiątkę ponieważ wygładza skórę i likwiduje linie mimiczne, a do tego nie powoduje wysypu spowodowanego zbyt mocną warstwą okluzyjną. Myślę, że biorąc pod uwagę jego silne właściwości antyoksydacyjne może dość fajnie spisać się również w przypadku zmarszczek - w prawdzie raczej ich nie usunie, ale za to może widocznie spłycić.
  • Krem wykazuje działanie silnie odżywcze i regenerujące. Jestem nim zachwycona ponieważ świetnie radzi sobie z wyrównaniem ogólnego kolorytu cery i doprowadzeniem jej do ładu. Dzięki temu, że poprawia elastyczność ma także realny wpływ na pory. Mam z nimi spory problem, ale podczas stosowania kremu są wyraźnie mniejsze. Nie wykazuje on działanie ściągającego, a jego właściwości w tym zakresie wynikają raczej z tego że zapobiega odwodnieniu cery co często jest jedną z głównych przyczyn problemu rozszerzonych porów. Krem świetnie radzi sobie z niwelowaniem przebarwień po wypryskach - dzięki jego łagodzącym właściwościom skóra goi się znacznie szybciej.
  • W czasie stosowania kremu, zauważyłam że rzadziej pojawiały się u mnie wypryski. Co więcej, jeśli już jakiś wyskoczył to krem w ekspresowym tempie gasił stan zapalny i przyspieszał gojenie pozostałej zmiany. Dzięki niemu moja cera wyglądała zdrowo i świeżo - choć jest tak skuteczny to nie ingeruje w naturalną barierę hydro-lipidową skóry, a przywraca jej równowagę przez co moja cera mniej się przetłuszcza. Krem nie usunął całkowicie problemu nadmiernego wydzielania sebum, ale z pewnością mogę stwierdzić że skóra jest obecnie w o wiele lepszej kondycji.
  • Krem wykazuje właściwości rozjaśniające. Przy regularnym stosowaniu stopniowo rozjaśnia ogólny koloryt skóry, sprawiając że zyskuje świetlistości i blasku a tym samym wygląda na znacznie bardziej wypoczętą i zrelaksowaną. Dodatkowo zaobserwowałam również działanie kojące - malinowy krem z Mokosh skutecznie łagodzi zaczerwienienia, jest neutralny dla skóry i nie wywołuje podrażnień. Moja skóra reaguje na niego bardzo dobrze i obojętne jak wiele bym go nie nałożyła, to nie ma mowy żeby jej zaszkodził. Odnoszę wrażenie, że to idealny krem na lato gdy cera narażona jest na szczególnie wiele negatywnych czynników środowiskowych jak mocniejsze promieniowanie słoneczne czy wysokie temperatury. Pod koniec dnia, w czasie aplikacji kremu czułam cudowne ukojenie i uspokojenie skóry, zwłaszcza w momentach gdy była zbyt mocno spieczona słońcem. To właśnie w takich chwilach najbardziej doceniałam jego kojąco-regenerujące właściwości.






Podsumowanie

Co tu dużo mówić - jestem po prostu zachwycona. Marka Mokosh wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i choć na początku nie czułam się pewnie z wybranymi do testów kosmetykami to ostatecznie okazało się że niesamowicie przypadły mi do gustu i moja cera bardzo się z nimi polubiła.
Nie byłam pewna czy serum wygładzające oraz krem regenerujący to dobry wybór dla mieszanej i problematycznej cery, jednak nie znalazłam kosmetyków dedykowanych typowo pod problem rozszerzonych porów, wyprysków i nadprodukcji sebum - stąd właśnie wynikały moje wątpliwości. Z drugiej strony wiele dziewczyn zachwalało kosmetyki bio z Mokosh dlatego zdawałam sobie sprawę że to produkty pielęgnacyjne wysokiej jakości, z dobrymi i naturalnymi składami, które w dodatku od dawna mnie kusiły.

Cieszę się że zdecydowałam się sięgnąć po wybrane produkty bo okazały się spełniać moje oczekiwania i chyba najbardziej pokochałam właśnie ten krem który nie dość że cudownie nawilża, działa przeciwzapalnie i rozjaśniająco, to na dodatek ma boską konsystencję z jeszcze cudowniejszym zapachem świeżo zebranych malin. Jeżeli przywiązujecie dużą wagę do zapachu kosmetyków, to koniecznie po niego sięgnijcie, gwarantuje wam że będziecie zachwycone tym pięknym i długo utrzymującym się aromatem! Nie dziwię się, że to prawdziwy bestseller w asortymencie marki Mokosh! Tylko pamiętajcie, że krem ma bardzo krótki termin przydatności liczony od momentu otwarcia. Wynosi on zaledwie 3 miesiące i nie będziecie w stanie go zużyć aplikując jedynie na skórę twarzy, dlatego zalecam żeby od samego początku nakładać go również na inne, problematyczne miejsca. Żałuję, że szybciej tego nie wyłapałam, bo zdążyłam zużyć zaledwie 1/4 opakowania dlatego chciałam was na to wyczulić.

Krem malina możecie zakupić na oficjalnej stronie producenta kosmetyków naturalnych Mokosh w cenie 149 zł. Warto się jak najszybciej zdecydować bo obecnie jako gratis do zamówienia dostaniecie kosmetyczny olej kokosowy o pojemności 30 ml. Jeśli zdecydujecie się na większe zakupy to od kwoty 180 zł dorzucana jest wersja pełnowymiarowa tj. 180 ml. Akcja trwa do wyczerpania zapasów, a informację możecie znaleźć na fanpagu marki Mokosh.

Dodatkowo przypominam wam o akcji promocyjnej związanej z Instagramem w ramach której możecie wygrać 100 zł na kolejne zakupy na stronie sklepu Mokosh. Wystarczy pochwalić się swoimi zakupami na profilu IG, publikując zdjęcie z następującymi hashtagami: #mojeMOKOSH #mokosh #mokoshcosmetics #kosmetykinaturalne oraz oznaczyć markę @mokoshcosmetics.

Mokosh, Regenerujący krem do twarzy anti-pollution Malina - Oficjalny sklep marki Mokosh - 149 zł

MOJA OCENA:




Poniżej wrzucam wam również linki do pozostałych recenzji kosmetyków marki Mokosh, które miałam okazję przetestować.

ZOBACZ: Mokosh, Brązujący balsam do ciała i twarzy Pomarańcza z cynamonem
ZOBACZ: Mokosh, Wygładzające serum do twarzy Figa


Co myślicie o tym kremie dziewczyny, lubicie zapach malin? Znacie markę Mokosh?
Po jakie kremy sięgacie najczęściej? Na jakich właściwościach pielęgnacyjnych najbardziej wam zależy?



This post first appeared on Sakurakotoo, please read the originial post: here

Share the post

Mokosh, Regenerujący krem do twarzy anti-pollution Malina

×

Subscribe to Sakurakotoo

Get updates delivered right to your inbox!

Thank you for your subscription

×