Get Even More Visitors To Your Blog, Upgrade To A Business Listing >>

Mój narzeczony został ojcem, ale to nie ja jestem matką! #zwierzenia

Najpierw wielka miłość, potem pierścionek i plany na “żyli długo i szczęśliwie” – piękny scenariusz, prawda? Było wspólne mieszkanie, lista gości i biała sukienka czekająca na odbiór z salonu. Niespodziewanie pojawiło się jednak dziecko. Jego dziecko. Potem były już tylko łzy, koniec marzeń i wielka pustka w sercu i życiu Mileny.

Miłość od pierwszego wejrzenia

Tak, to była wielka miłość od pierwszego wejrzenia. Poznali się na imprezie u wspólnych znajomych i po kilku chwilach wiedzieli, że są dla siebie pisani. Oboje mieli za sobą długie, nieudane związki, oboje byli też gotowi na nową miłość. Po tej imprezie długo spacerowali ulicami niewielkiego miasteczka, które właśnie budziło się do życia.

Ujął ją czułością, szczerością i ciepłem. Buziakiem w policzek na pożegnanie i miłym SMSem kolejnego dnia. Milena od razu poczuła, że to początek czegoś wielkiego, miała przecież prawie 30 lat – znała się już na ludziach. Po kilku tygodniach postanowili zamieszkać ze sobą, nie chcieli tracić czasu, bo niby po co? Było przecież wspaniale, inaczej niż zawsze.

Pierścionek zaręczynowy na palcu

Związek rozkwitał, pojawiły się wspólne plany i duże nadzieje na coś większego. Niecały rok po pamiętnej imprezie oświadczył się i wsunął na palec pierścionek zaręczynowy. Bardzo tego chciała, kochała go przecież całym sercem. Była kolacja przy świecach, wielki bukiet czerwonych róż i pokój hotelowy z widokiem na panoramę miasta. Brzmi bajecznie, prawda?

Zgodziła się bez zastanowienia, od kilku miesięcy czekała przecież na ten krok. Czasami zastanawiała się jednak czy to wszystko nie idzie zbyt gładko, czy może za bardzo się spieszą, ale wtedy ucinała te myśli. Ona też miała przecież prawo do szczęścia! On był poważnym, fajnym facetem, który codziennie okazywał troskę i czułość. Owszem, praca zmuszała go do wielu wyjazdów służbowych, ale zawsze dzwonił i wysyłał setki SMSów. Wracał stęskniony i zmęczony, a wieczór należał tylko do nich i lodów jedzonych łyżkami prosto z pudła.

“Żoną miałam być…”

Milena zaczęła organizować przyjęcia, dopinała wszystko na ostatni guzik – ślub wymagał przecież specjalnej oprawy. W trakcie kupili też mieszkanie, żeby mieć już coś swojego. Co prawda kredyt był na niego, bo lepiej zarabiał, ale w sumie co to za różnica? Po ślubie i tak wszystko będzie wspólne. Ona zajęła się remontem i urządzaniem wnętrz, on musiał przecież więcej pracować, żeby zarobić na marzenia.

Ich wyjątkowy dzień zbliżał się wielkimi krokami – sala zaklepana, fotograf w gotowości, sukienka czekała już na odbiór, a kroki pierwszego tańca mieli opanowane do perfekcji. Jeszcze miesiąc i zostanie jego żoną, będą żyli długo i szczęśliwie…

No, prawie. Było idealnie do momentu, gdy nie zadzwonił nieznany numer, a potem w słuchawce nie odezwał się zapłakany, kobiecy głos. Usłyszała, że jej narzeczony niedługo zostanie ojcem… Nie mogła uwierzyć, ale on nie zaprzeczył. Powiedział tylko, że bardzo ją kocha, a tamta kobieta była błędem. Tak, jest dziecko, ale przecież to nic nie zmienia, bo on jej nie zostawi, a ten cały rozgardiasz da się jakoś ogarnąć.

Zerwane zaręczyny i morze łez

To ona zerwała zaręczyny. Mimo tego, że wciąż go kochała i nie wyobrażała sobie życia bez niego. Nie mogła żyć jednak z kłamcą i facetem, którego tak naprawdę chyba nigdy nie znała. Było jej tak cholernie trudno – ze złamanym sercem musiała odwołać wszystko i poinformować gości, że ślubu nie będzie. Nie chciała tłumaczyć, zostawiała setki pytań bez odpowiedzi, rzucając nieśmiały uśmiech. Najgorsze było jednak to, że ona totalnie nie mogła się podnieść. Nie pomagały leki i wsparcie bliskich. Przez kilka tygodni potrafiła tylko płakać i patrzeć w przestrzeń – przeżyła poważne załamanie nerwowe.

Może jeszcze z kimś kiedyś…

Od tej historii minęły 3 lata. Milena czuje się już lepiej, ale jest sama. Nie jest gotowa na nowy związek i nie wie, czy kiedykolwiek jeszcze będzie. On zbudował życie z tamtą kobietą, niedługo urodzi im się drugie dziecko. Na Facebooku wyglądają na szczęśliwych – tak, Milena podgląda ich regularnie. Wie, że nie powinna, ale wciąż czuje w sercu pustkę i chyba mimo wszystko coś jeszcze do niego czuje.

Od kilku miesięcy chodzi na terapię, chce się od tego wszystkiego uwolnić i poczuć siłę. Zmieniła też pracę, zaciągnęła kredyt na niewielką kawalerkę i nałogowo kupuje kwiaty doniczkowe. Kubek gorącej herbaty i dobra książka w domowej dżungli pomagają na chwilę oderwać się od przykrej codzienności.

#zwierzenia to cykl na blogu – wspólnie z czytelniczkami opowiadamy prawdziwe historie. Jeśli chcesz podzielić się swoją, napisz do mnie: [email protected]

Artykuł Mój narzeczony został ojcem, ale to nie ja jestem matką! #zwierzenia pochodzi z serwisu Magdapisze.pl.



This post first appeared on Magdapisze.pl - Niemożliwe Jest Możliwe, please read the originial post: here

Share the post

Mój narzeczony został ojcem, ale to nie ja jestem matką! #zwierzenia

×

Subscribe to Magdapisze.pl - Niemożliwe Jest Możliwe

Get updates delivered right to your inbox!

Thank you for your subscription

×