Get Even More Visitors To Your Blog, Upgrade To A Business Listing >>

Drogeryjne produkty do konturowania: sztyfty Maybelline Mastercontour i kółeczka IsaDora.













Sztyfty do konturowania to zdecydowanie jedne z najbardziej kuszących kosmetyków:> Ostatnio w sklepach pojawiły się nowe produkty Maybelline i to im przyjrzymy się dzisiaj. Oczywiście nie tylko, bo zerkniemy też na kółka z bronzerami oraz rozświetlaczem i rozświetlaczami Isa Dora.
Każdy z produktów ma jakieś minusy i plusy, ale czy mogły by się Wam przydać?




W pierwszej kolejności zerkniemy na sztyfty do konturowania z Maybelline. Perspektywa odnalezienia tego typu produktu w drogerii oczywiście cieszy. Idzie za tym przystępna cena, obietnica łatwej aplikacji i świetnego efektu. Ale czy produkt ma jakieś wady?






Aby nie było zbyt negatywnie, zaczniemy od plusów!

Plusy:

-bardzo dobre i trafione ciemniejsze kolory. Szczególnie w wersji dla jasnej skóry. Tak naprawdę sprawdzą się też na skórze ciemniejszej. Bardzo ładnie tworzą iluzję wgłębienia i naturalnego cienia a dzięki kremowej formule efekt jest super naturalny.
Bronzer w 'opalonej' wersji jest tak naprawdę tylko troszkę ciemniejszy, za to cieplejszy. Tutaj większą różnicę widzimy w odcieniu jasnym, również cieplejszym i przyciemnionym.

- niewielkie opakowanie. Jest to produkt, który naprawdę możemy użyć 'do końca'- jak się okazauje 'przynajmniej w połowie' (wiem jak to brzmi) o czym zaraz:D

-przyjemność aplikacji. Sztyfty ślizgają się po naszej skórze i możemy wykonać konturowanie całkiem szybko.

-cena. Za tę cenę 40zł (w promocjach mniej) można dać mu szansę. Oczywiście warto czekać na przeceny:)






Wady:

- stosunkowo słaba trwałość. Wynika z lekkiej i bardzo kremowej konsystencji. Produkt faktycznie ślizga się po naszej twarzy dosłownie jak masełko, ale równie intensywnie reaguje na temperaturę i łatwo daje zetrzeć się ze skóry.

-grubość sztyftu. Osobiście wolę cieńsze i bardziej precyzyjne (bo te np ciężko użyć do konturowania  mniejszych partii twarzy), ale nie dla każdego będzie to znacząca wada:)

-delikatna pigmentacja. Dotyczy to szczególnie jasnych odcieni. Właściwie można by to w tym wypadku wybaczyć, bo wiadomo, że rozjaśniać zwykle tak mocno nie chcemy. Jednak ciemniejszy kolor w obu sztyftach też jest tak naprawdę dość delikatny. "Jak to delikatny?" powiecie… Na ręce wygląda całkiem intensywnie prawda? Jednak kiedy połączymy go z podkładem, niestety często mało co z niego zostaje. Oczywiście wszystko zależy od podkładu i rodzaju aplikacji. Ja preferuję blendowanie beauty blenderem- w takiej wersji wiele produktu znika (o rozcieraniu pędzelkiem nie mówiąc). Mam wrażenie że Maybelline stworzyło produkt którego lepiej nie łączyć z podkładem, ale nakładać na gołą skórę i rozcierać palcem:D







Sztyfty są też produktem który koniecznie musimy utrwalić pudrem. Bez tego niestety ani rusz. Z cery tłustej znikną ekspresowo, częściowo wpływając na trwałość podkładu.






I ostatnia kwestia- połączenie elementu jasnego z ciemnym w obrębie jednej 'kredki' jest nie do końca trafionym pomysłem. Wiele osób używa ciemnej części częściej niż jasnej i ciężko o precyzję kiedy są już nierówno starte.

O wiele lepiej było by gdyby jeden koniec sztyftu był jasny a drugi ciemny:).

Werdykt? Łatwy w użyciu produkt dla niewymagających i początkujących osób. Jednak nadal jeden z niewielu kremowych o sensownych ciemnych odcieniach. Wiele dziewczyn na pewno go pokocha, obawiam się jednak, że równie spora część dostrzeże jego wady. Za tę cenę można próbować!




Kółeczko do konturowania z rozświetlaczem IsaDora Face Sculptor. 

Posiadam dwie wersje- ciemniejszą nr 12 oraz jaśniejszą 11, którą zdecydowanie polecam większości dziewczyn! Dwójka jest po prostu bardzo ciemna i ze względu na rozświetlacz, który sprawdzi się tylko u bardzo opalonych dziewczyn, lepiej podchodzić do niej ostrożnie.
Za to jedynka jest naprawdę idealna- bronzery mają cudowną, kremową konsystencję i są dość jasne. Jak widać na swatchach, na mojej dłoni (a nie jestem obecnie tak opalona jak kiedyś) lekko stapiają się z kolorem skóry i są tylko troszkę ciemniejsze. To idealna opcja do konturowania dla dziewczyn szukających czegoś subtelnego, delikatnego ale trwałego i… posiadającego dobry, nie za jasny rozświetlacz, pasujący do ciepłego odcienia cery.
Kolorem przypomina mój ukochany rozswietlacz z Diora! Nie jest aż tak błyszczący ale na skórze daje cudowny efekt- właśnie dzięki temu trafionemu kolorowi.







Paletka rozświetlaczy Isa Dora Face Sculptor Strobing (posiadam cool glow czyli nr 20) to opcja idealna dla profesjonalistów. Dlaczego? Mamy tu 3 rozświetlacze o zupełnie różnych odcieniach. Najprawdopodobniej będzie pasował nam tylko jeden lub dwa, ponieważ nieco różnią się temperaturą koloru.

Chłodny, opalizujący róż jest tak naprawdę najtrudniejszym kolorem- taki sam miał w ofercie właśnie Dior i zupełnie nie przypadł mi go gustu. Trzeba powiedzieć to sobie jasno: taki odcień ma prawo wyglądać naturalnie tylko na osobach o tak samo różowym odcieniu skóry. Na innych będzie się oczywiście odcinał, ale znam osoby które tego typu rozświetlacze noszą i wręcz uwielbiają, dlatego być może i Wy się w nim zakochacie. Wszystko jest kwestią gustu.




Bliższy mi jest łososiowy opalizujący odcień, który ma szansę wyglądać naturalniej na osobach o beżowej i bardziej cieplejszej karnacji.

Potem mamy najbardziej udany i uniwersalny, ciepły ale bardzo jasny odcień. Właśnie po niego większość osób będzie sięgała najczęściej. Oczywiście kolory możemy mieszać i całkiem ciekawie wypada mieszanka pierwszego koloru z ostatnim:>





Osoby stosujące paletkę przy makijażu klientek,  na pewno w większym stopniu zużyją wszystkie trzy elementy. Choć myślę, że nawet przy jednym kolorze używanym rzadziej, warto ją mieć:).

Jeśli chodzi o drogeryjne połączenia tego typu Isa Dora zdecydowanie przoduje i szczególnie kółko z bronzerami jest lekko niedoceniane. Ja pokochałam jego miękkość i świetną konsystencję:).


Dajcie znać co wpadło Wam w oko:)
Czego używacie do konturowania?

Buziaki


Ala


P.S. Wrzucajcie pytania na które nie odpisałam- ostatnio ciągle podróżowałam więc dopiero dzisiaj wieczorem będę mogła odpisać;D







This post first appeared on Alina Rose Makeup, please read the originial post: here

Share the post

Drogeryjne produkty do konturowania: sztyfty Maybelline Mastercontour i kółeczka IsaDora.

×

Subscribe to Alina Rose Makeup

Get updates delivered right to your inbox!

Thank you for your subscription

×